Obserwatorzy

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 10

Już siedemnasta, nawet nie zorientowałam się że już ta godzina. Siedzieliśmy razem u mnie w domu, gadaliśmy, śmialiśmy się i miło spędzaliśmy czas. Gdy byliśmy głodni zadzwoniliśmy po pizze. Kolejny dzień spędzony z Harrym. Tak właściwie, to codziennie spędzamy razem czas.
- Już siedemnasta?!- Hazza zdziwił się tak samo jak ja.
- No tak.- zaśmiałam się.
- Szybko, ubieraj buty!- powiedział z podniesionym głosem.
- Ale po co?- nic nie rozumiałam, o co mu chodziło.
- Mamy dla Ciebie niespodziankę i muszę o tej godzinie być w domu. A ty zresztą, musisz być tam razem ze mną.
- Aha, okej, okej. Już ubieram buty.
Szybko się wybraliśmy i zamówiliśmy taksówkę. Niestety, nie było czasu na spacerek. Strasznie byłam ciekawa co chłopcy dla mnie przygotowali, może jakąś imprezę? Milczeliśmy w taksówce, za to Harry był zamyślony ale jak zwykle uśmiechnięty. Po krótkim czasie wysiedliśmy z auta i skierowaliśmy się w stronę domu.
- Już nie mogę się doczekać.- powiedział Loczek biorąc mnie za rękę. Weszliśmy do środka, a tam nic. No to imprezy nie będzie.
- No wreszcie przyszliście! Musimy wychodzić!- powiedział troszkę pod denerwowany Liam.
- Co?! Znowu musimy gdzieś iść? Nie chce mi się.-powiedziałam to co myślałam, ale okazało się że jak zwykle moje zdanie się nie liczy.
- No trudno, mam nadzieje że Ci się tam spodoba.- Harry mnie mocno przytulił, a wszyscy zaczęli się śmiać.
- Ale o co chodzi?
- O nic, chodźmy już.- dalej pospieszał nas Liam. Loczek obiął mnie w pasie i wyszliśmy.
Przed domem stała wielka limuzyna, dziwne jak wchodziłam do domu to jej nie było. Wsiedliśmy do niej, siedziałam pomiędzy Hazzą a Lou. Chłopcy w aucie się wygłupiali, a czasem coś podśpiewywali. Po 30 minutach limuzyna się zatrzymała, a my szybko przebiegliśmy do jakiegoś pomieszczenia. Nie wiedziałam o co chodzi, ale chłopcy kazali mi ubrać kaptur na głowę i chować twarz. Robiłam wszystko o co mnie prosili, postanowiłam być grzeczna. Chłopcy gdzieś poszli, a mnie zostawili w jakimś pokoju. Powiedzieli że mam sobie poczekać a oni zaraz wrócą. Czekałam i czekałam i nic. Nudziło mi się, podeszłam do okna i zobaczyłam dużą ilość dziewczyn. Wszystkie skakały, piszczały, zakładam że to są fanki chłopaków ale skąd one wiedzą że One Direction tu jest? Nagle ktoś wszedł do pokoju, to była jakaś dziewczyna.
- Hej, jestem Gemma. Siostra Harrego.
- Hej, Alice jestem.
- Chodź musimy iść.- pociągneła mnie za rękę, nawet nie mogłam zaprotestować. Wkurzała mnie ta niespodzianka, co to ma być?!
Szyłyśmy szybkim tempem przez rożne pomieszczenia, korytarze aż w końcu wyszłyśmy z budynku. Przed oczami ukazała mi się wielka scena od tyłu. Poszłyśmy przed scenę, na widownie gdzie były podniecone fanki. Gemma miała kaptur i ciemne okulary, aby nikt się nie skapną że jest siostrą Harrego.
- A to, to jest ta niespodzianka. Ich koncert!- krzyknęłam dziewczynie do ucha, bo fanki piszczały. Było to dziwne bo jeszcze chłopcy się nie pojawili.
- No tak. -uśmiechnęła się do mnie dziewczyna, a potem spojrzała na zegarek.
- No no no, nasi chłopcy się spóźniają.
Po chwili na scenie pojawiło się pięciu chłopaków z mikrofonami, cały czas się zastanawiałam czemu nigdy ich nie poprosiłam żeby dla mnie zaśpiewali. Pierwszy raz posłucham ich piosenek na żywo. Ale fajnie.
Cała piątka popatrzyła się za mnie i puścili mi oczko. Dobrze wiedzieli gdzie mnie na widowni szukać. Pomachałam im z uśmiechem. Zaczęli śpiewać, rozpoczęli koncert od piosenki One Thing. A potem to leciały różne piosenki, że nawet nie zastanawiałam się nad kolejnością tylko nad chłopakami. Śpiewali już jakiś czas i pewnie już niedługo koncert się skończy.
 Po jakimś czasie, Liam zaczął mówić:
- No to, to już będzie nasza ostatnia piosenka dzisiejszego wieczoru.
- Będzie to What makes you beautiful.- powiedział Harry, patrząc prosto w moje oczy - Dedykuję tą piosenkę mojej nowej dziewczynie Alice Storm, która jest na widowni i serdecznie ją do mnie zapraszam.- Harry dalej mówił patrząc na mnie. W końcu przypomniało mi się że jestem `` jego dziewczyną``. O nie! Nie chcę iść tam na scenę! Niestety Gemma mnie pchała w kierunku sceny, a chłopcy czekali aż przyjdę do nich. Musiałam tam pójść, cała zawstydzona poszłam niechętnie w kierunku sceny. Czekał tam na mnie Harry z wyciągniętymi rękami. Poszłam do niego, miał minę szczęśliwą i zadowoloną, za to ja wkurzoną a zarazem zawstydzoną. Chłopak mnie przytulił, mówiąc do ucha:
- I jak Ci się podoba moja niespodzianka, kochanie?
- Styles! Ja cie kiedyś zabije! I żadnego mi tu kochanie.
- Wiedziałem że się ucieszysz.- powiedział, a potem złapał mnie za rękę. Zaczęli śpiewać, a ja kompletnie nie wiedziałam co mam robić. Patrzyłam się w Harrego, a on od czasu do czasu na mnie. Kiedy nastąpiła jego solówka, przybliżył się do mnie że aż mi serce podskoczyło. Patrzył mi się głęboko w oczy śpiewając te słowa jakby dla mnie. Czułam się jak ta dziewczyna z teledysku, niestety po chwili się skończyła solówka Harrego i już przestał tak śpiewać tylko dla mnie. Gdy chłopcy nadal śpiewali, ja zastanawiałam się co tak naprawdę czuję do Hazzy. Zastanawiam się juz od dłuższego czasu, ale po tej solówce.. To było coś wspaniałego, patrzyliśmy sobie prosto w oczy, tak blisko. Nie wiem co o tym myśleć, ale ten chłopak jest naprawdę wspaniały. Teraz już wiem że go kocham.

~ Po koncercie~~

Zeszliśmy wszyscy ze sceny, od razu się do nich odwróciłam by podziękować za ten wieczór.
- Dziękuję wam, kocham was!- krzyknęłam i ich wszystkich przytuliłam całując w policzek. Zaczęli się śmiać, a potem wszyscy razem się przytulaliśmy.
- No to może chodźmy już do domu, głodny jestem.- powiedział Niall.
- To może pójdziemy do jakiejś pizzeri?- zaproponował Liam.
- Jestem za!- krzyknął uradowany Niall.
Wszyscy poszliśmy w kierunku limuzyny, przy aucie czekała na nas Gemma.
- To wy już o mnie zapomnieliście?! Ja wam pomagam, a wy nawet nie podziękowaliście!- siostra Harrego udawała że jest obrażona.
- Siostrzyczko, my o tobie nie zapomnieliśmy, właśnie zabieramy Cię do pizzeri.- powiedział Loczek, przytulając swoją siostrę. Gemma się uśmiechnęła i wsiadła do limuzyny, a za nią.
Jechaliśmy niecałe 10 minut, aż dojechaliśmy do lokalu. Zamówiliśmy 3 wielkie pizze. Każda była inna, więc było do wyboru, do koloru. Siedzieliśmy, jedliśmy i wygłupialiśmy się, było naprawdę przyjemnie. Jednak po jakimś czasie, zrobiłam się strasznie zmęczona i postanowiłam wrócić do domu.
- No to dziękuję wam za naprawdę miły wieczór, ja już będę się zbierać do domu.- powiedziałam wstając z miejsca.
- Co?! Już?!- wszyscy jak zwykle będą mnie teraz zatrzymywać.
- Przepraszam was, ale naprawdę jestem już wykończona. Zamówię taksówkę, wrócę do domu i pójdę spać, a jutro do was zadzwonię.
- Nie idź!- krzyknął Louis na pół lokalu, aż się ludzie popatrzyli.
- Chłopaki dajcie spokój, dziewczyna jest zmęczona. Ma prawo wrócić do domu i wypocząć. Dzisiaj naprawdę dużo się działo. -pomogła mi Gemma
- No dobra.- powiedzieli na raz wszyscy razem.
- Dziękuję. - szepnęłam do nowej koleżanki, uśmiechając się.
- Nie ma za co, śpij dobrze.- powiedziała, a ja się z wszystkimi pożegnałam, a następnie wyszłam. Zadzwoniłam po taksówkę, czekałam na nią przed pizzerią. Nagle poczułam jak ktoś mnie od tyłu obejmuje, wystraszyłam się bo nie wiedziałam kto to.
- Nie bój się, głuptasie.- usłyszałam śmiejący się głos Loczka.
- To mnie nie strasz. Co ty tu robisz, wracaj do środka.
- Nie, odprowadzę Cię.
- Okej, tylko że ja wracam taksówką.
- A może się jednak przejdziemy? - zaproponował.
- Nie mam już siły. A zresztą już zadzwoniłam po nią.
- Szkoda, przynajmniej się razem przejedziemy.
- Dobre i to. - promiennie się uśmiechnęłam.
Po kilku minutach przyjechała taksówka. Cały czas byliśmy cicho, tak jak i podczas drogi. Raz na jakiś czas patrzyłam się na niego. Kilka razy przyłapałam go na patrzeniu na mnie. To było takie urocze. Po kilkunastu minutach wysiedliśmy z auta. Podeszliśmy pod drzwi.
- Mogę wejść ? - zapytał Harry z uśmiechem
- No jasne - odpowiedziałam również uśmiechnięta
Weszliśmy do domu.
- Jestem bardzo zmęczona. Nie będzie ci przeszkadzało jak pójdę się przebrać w piżamę ? - zapytałam
- Nie ma problemu. Ja i tak za chwilkę idę
Nie chciałam aby szedł. Postanowiłam, że poproszę go aby został na noc, ale najpierw poszłam do łazienki. Szybko wzięłam prysznic i ubrałam moją piżamę w owieczki. Była trochę dziecinna ale trudno. Wyszłam z łazienki z mokrymi włosami i poszłam do Hazzy.
- Urocza piżamka - skomentował śmiejąc się
- Dziękuje - odpowiedziałam ironicznie
- Nie ma za co... Jest już późno. Za bardzo nie pogadaliśmy, ale trudno. - powiedział smutny
- Nie idź, zostań u mnie na noc - mówiłam uśmiechnięta, Loczek od razu się rozpromienił
- Naprawdę ?
- Jasne
- Okej
Miał banana na buzi, jak to on. Usiadłam obok niego i nie wiem czemu to zrobiłam ale objęłam go w pasie. Harry nic nie powiedział, tylko jeszcze bardziej się uśmiechnął i przytulił do mnie. Było mi bardzo przyjemnie. Wiedziałam, że chciałabym tak codziennie się do niego przytulać. Kochałam go. Dzisiaj stwierdziłam, że to nie jest żadne zauroczenie. Siedzieliśmy tak chwilę, aż w końcu stwierdziłam że powiem mu co do niego czuję. Byłam bardzo zdenerwowana.
- Harry, muszę ci coś powiedzieć - lekko odsunęłam się od niego, mój głos był tak jakby wystraszony
- Coś się stało ? - wystraszył się lekko
- Chodzi o to że... - wzięłam głęboki oddech
- Tak ?
- Ja cię kocham - dokończyłam szybko po czym spuściłam głowę w dół. Czułam jak robię się cała czerwona. Nagle poczułam jak Hazza złapał mnie lekko za brodę i podniósł ją w górę. Spojrzałam w jego oczy z wyczekiwaniem odpowiedzi. Były piękne. Widziałam w nich szczęście. Nagle mnie pocałował. Znowu poczułam to wspaniałe uczucie. Jego wargi były wspaniałe. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie. Oczywiście musiało coś ją przerwać, mianowicie zaczął dzwonić mój telefon. Oderwaliśmy się od siebie. Wyjęłam telefon z kieszeni i odebrałam.
- Halo ?
- Hej kochanie - to była Alex - chcę cię strasznie przeprosić
- Nic się nie stało
- Jak to nie ? Co ty teraz zrobisz ? - była bardo przejęta
- Spokojnie, mam już załatwiony nocleg - mówiąc to popatrzyłam na Harrego, był bardzo szczęśliwy
- Naprawdę ? To wspaniale
Rozmawiałyśmy jeszcze kilka minut. Loczek przez cały czas bawił się moimi włosami. Alex była strasznie zaskoczona że tak zaprzyjaźniłam się z chłopakami. Oczywiście na razie nie mówiłam jej o Harrym. Gdy skończyłam rozmowę Harry patrzył na mnie tym swoim pięknym uśmiechem.
- Ja ciebie też kocham - powiedział po chwili
Cieszyłam się jak jakieś małe dziecko. Nigdy nie czułam czegoś takiego. 
- To może pójdziemy już spać ? - zadałam głupie pytanie, ponieważ nie wiedziałam co powiedzieć
- Ale my czegoś nie skończyliśmy...

************************************************************
Dziękujemy że czytacie naszego bloga <3
zapraszamy do obserwowania
Możemy liczyć na komentarze ?

8 komentarzy:

  1. Aaaa! : D Cudowny rozdział. < 3 Naprawdę. W sumie sama zastanawiałam się co Hazza wykombinował. Niespodzianka genialna. Dodałam do obserwowany. ; ) Zapraszam na mojego bloga. (jeśli chcecie. ; ) ) nleto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;***
      Wpadnę do cb jak najszybciej xx

      Usuń
  2. Genialny! Wzruszający! :D
    Czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdzał !! ;D
    czeekam na kolejny ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny czekam na następny i w końcu ALice (błahahah ma tak samo na imię jak ja ^^) i Harry są razem nie mogę się doczekać następnego rozdziału
    + Zapraszam do siebie i liczę na komentarz ;*** http://onedirectioniandrea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń